Kraków — Rynek Główny
Polska · Małopolska

Małopolska — Kraków i uzdrowiska Beskidu Sądeckiego

Kraków poza szlakiem, lecznicze wody Krynicy-Zdroju i zamek w Muszynie — pokazuję, jak zwiedzić Małopolskę bez samochodu.

3wpisy
3miasta
100%bez samochodu

Szczawnica: co zobaczyć, gdzie zjeść i jak dojechać - kompletny przewodnik

Duży metalowy krzyż na szczycie Bryjarki koło Szczawnicy

Do Szczawnicy wróciłem po 8 latach, żeby sprawdzić, czy dalej należy do mojej trójki najpiękniejszych miejsc w Polsce. W tym przewodniku pokazuję, co zobaczyć, gdzie zjeść i jak się tam dostać bez samochodu.

Dlaczego wróciłem do Szczawnicy po latach

Szczawnicę odwiedziłem pierwszy raz 8 lat temu i zakochałem się w niej od razu - zawsze była w trójce najpiękniejszych miejsc, w których byłem. Szczawnica jest dla mnie wyjątkowa jeszcze z jednego względu: odkąd jeżdżę na wakacje z rodziną, co roku odwiedzamy inne miejsca w Polsce, a Pieniny i Szczawnica dostąpiły zaszczytu, że odwiedzamy je drugi raz. Jadąc tam, miałem obawy, czy nie będę rozczarowany - łatwo się rozczarować, wracając do miejsca, które się pokochało za pierwszym razem. Z tego artykułu dowiecie się, co się zmieniło i co odkryłem za drugim razem - a najważniejsze, czy dalej uważam Szczawnicę za miejsce magiczne.

Spis treści

{gmapfp catid="TODO-uzupelnic-po-utworzeniu-punktow-w-gmapfp" }
Zabytkowa altana Zdrój Magdalena w Parku Dolnym w Szczawnicy w słoneczny dzień

Gdzie leży Szczawnica i skąd wzięła się jej nazwa

Szczawnica leży w województwie małopolskim, w powiecie nowotarskim, na pograniczu Pienin i Beskidu Sądeckiego, na wysokości 430-550 m n.p.m. Miasto rozciąga się wzdłuż doliny Grajcarka - prawobrzeżnego dopływu Dunajca - u stóp Bryjarki, tuż przy granicy Pienińskiego Parku Narodowego. Nazwa miejscowości pochodzi od kwaśnych wód mineralnych, które górale nazywali „szczawami" - to one, odkryte i wykorzystane w XIX wieku, zmieniły niewielką osadę w uzdrowisko.

Początki Szczawnicy sięgają XV wieku, ale prawdziwym twórcą uzdrowiska był Józef Szalay - przejął majątek po ojcu Stefanie w 1839 roku i przez blisko 40 lat, aż do śmierci w 1876 roku, budował tu kaplicę, łazienki, restaurację, zadaszone krużganki, pierwszy odcinek Drogi Pienińskiej i rozbudował Górny Park Zdrojowy. Ujął w cembrowiny sześć źródeł (Magdalena, Jan, Szymon, Waleria, Helena, Aniela), wydał w 1857 roku pierwszy przewodnik po Szczawnicy i organizował pierwsze spływy przełomem Dunajca. Za jego czasów Szczawnica stała się najpopularniejszym uzdrowiskiem w Galicji - około 1860 roku sezon przyciągał już 1200 gości.

Kolejny etap rozwoju przyniósł rok 1909, gdy właścicielem terenów Górnego i Dolnego Zakładu Zdrojowego został hrabia Adam Stadnicki, który dalej modernizował infrastrukturę uzdrowiska. Prawa miejskie Szczawnica otrzymała dopiero 18 lipca 1962 roku; w latach 1973-1982 była administracyjnie połączona z Krościenkiem (jako Szczawnica-Krościenko), a od 1982 roku jest znów samodzielnym miastem.

Jak dojechać do Szczawnicy

Tablica odjazdów autobusu do Szczawnicy na dworcu

Jak dojechać do Szczawnicy autobusem

W sezonie do Szczawnicy bardzo łatwo dojechać autokarem. Najwięcej kursów jest z Krakowa - średnio jeden na godzinę. Ja korzystałem z usług firmy DiDi Trans: pojazdy wygodne i klimatyzowane, podróż z Krakowa trwała około 2,5 godziny, a bilet kosztował od 39 zł. Do Szczawnicy kursuje jednak o wiele więcej przewoźników, nawet z dalej położonych miast, więc dojazd bez samochodu nie jest żadnym problemem.

Jak dojechać do Szczawnicy samochodem

Z Krakowa najczęściej jedzie się drogami nr 7 i 47 do Nowego Targu, a stamtąd drogą 969 do Szczawnicy - to około 124 km. Są też dwie krótsze alternatywy: przez Kłodne (trasy S7 i 75, ok. 118 km, ok. 2 godz. 14 min) oraz przez Jankówkę i Tylmanową (drogi 94 i 964, ok. 112 km, podobny czas). Żaden z wariantów nie prowadzi płatną autostradą, a w sezonie letnim i przy dobrej pogodzie trzeba liczyć się z korkami, zwłaszcza w okolicach Nowego Targu.

Czy do Szczawnicy da się dojechać pociągiem?

Szczawnica nie ma czynnej stacji kolejowej - najbliżej dojedziesz pociągiem do Nowego Targu albo Nowego Sącza, a stamtąd trzeba się przesiąść na bus. Jeśli nie masz bezpośredniego połączenia z tymi miastami, to lepiej jest dojechać do Krakowa i tam przesiąść się na bezpośrednie połączenie autokarowe ze Szczawnicą.

Ulica w centrum Szczawnicy o zachodzie słońca

Co zobaczyć w Szczawnicy - spacer po mieście

Szczawnica ma wiele miejsc, które warto zobaczyć, a większość tych atrakcji leży wzdłuż jednej trasy spacerowej przez centrum miasta. Zaczyna się na ulicy Głównej, prowadzi przez oba parki zdrojowe i Plac Dietla, dalej deptakiem nad Grajcarkiem, aż na szczyt Palenicy. Poniżej opisuję tę trasę krok po kroku, dokładnie tak, jak sam ją przeszedłem.

Zabytkowa drewniana kamienica z kawiarnią Eglander Caffe w Szczawnicy

Ulica Główna i ulica Szalaya

Spacer po Szczawnicy najlepiej zacząć od ulicy Głównej. Na jej końcu jest niewielki plac, gdzie zbiegają się ulice Główna, Zdrojowa i Szalaya - ta ostatnia jest naturalnym przedłużeniem Głównej i razem tworzą kręgosłup miasta.

Po obu stronach tych ulic stoją drewniane wille w stylu określanym jako szwajcarski - czasem też tyrolski albo zdrojowy - z bogato zdobionymi balkonami, werandami i rzeźbionymi okapami dachów. To Józef Szalay w połowie XIX wieku zaadaptował ten styl do polskich warunków, wzorując się na górskim budownictwie Szwajcarii i Tyrolu. Jedną z takich willi jest Dom Eglander, stojący dokładnie na rogu ulic Zdrojowej i Szalaya - zbudowany w 1882 roku, typowy przykład tego stylu.

Staw z liliami wodnymi i fontanną w Parku Dolnym w Szczawnicy

Park Dolny

Z głównej ulicy warto skręcić do Parku Dolnego, założonego w latach 1861-1868 przez Józefa Szalaya - tego samego, który ukształtował architekturę reszty uzdrowiska. W centrum parku jest staw z rybami, a wokół niego ogród botaniczny z drzewami, których w polskim lesie nie spotkasz - daglezjami, sosnami wejmutkami i modrzewiami japońskimi.

Przy alejkach stoi źródełko Wanda, gdzie można spróbować miejscowej wody mineralnej - powstało w 1867 roku w miejscu dwóch starszych zdrojów. Obok znajdziecie tężnię solankową, jest też niewielka grota z tablicą pamiątkową Mikołaja Zyblikiewicza z 1890 roku i kaplica Matki Boskiej Częstochowskiej. Dla dzieci znajdziecie plac zabaw z karuzelą i minigolfem.

Wieczorem, gdy park rozświetlają kolorowe światła, robi znacznie większe wrażenie niż w ciągu dnia - warto przyjść tu po zmierzchu.

Zabytkowe schody z kamienną balustradą i latarnią w Szczawnicy

Ulica Zdrojowa

Spacer można kontynuować ulicą Zdrojową, pod górę, w stronę Placu Dietla. Po drodze stoi zegar z kwiatów, a dalej pomnik Henryka Sienkiewicza, który nieraz odpoczywał w Szczawnicy. Pisarz bywał tu trzykrotnie, ostatni raz w 1909 roku, kiedy mieszkał w willi „Batory" i pisał tam powieść „Wiry". Prawie dwumetrowy, brązowy pomnik pisarza - dzieło Czesława Dźwigaja - stanął przy deptaku dopiero w 2008 roku.

Idąc dalej, mija się nowoczesną fontannę, efektowne kamienne schody prowadzące do Parku Górnego - wzorowane podobno na Schodach Hiszpańskich w Rzymie, przez co stały się jednym z bardziej rozpoznawalnych miejsc w Szczawnicy - oraz stojącą tuż obok zabytkową drewnianą altanę, dawny pawilon źródła mineralnego „Waleria", odkrytego w 1840 roku (nazwę nadał mu Józef Szalay na cześć żony miejscowego lekarza). Wieczorem cała trójka zyskuje na wyglądzie - fontanna zamienia się w spektakl kolorowego światła, a schody i altana mają swoją, subtelniejszą iluminację - koniecznie zobaczcie to po zmierzchu.

Rzeźba kobiety przy fontannie na Placu Dietla w Szczawnicy

Plac Dietla

Plac Dietla to dziś jedno z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w mieście, choć pierwotnie był zwykłym targiem - Rynkiem Szczawnickim. Obecną nazwę i rangę zawdzięcza obeliskowi, który 29 sierpnia 1865 roku ufundował tu Józef Szalay ku czci Józefa Dietla - lekarza, rektora Uniwersytetu Jagiellońskiego i prezydenta Krakowa, który jako pierwszy sklasyfikował polskie wody lecznicze i przyczynił się do rozwoju uzdrowisk takich jak Szczawnica. Samą nazwę Plac Dietla nosi dopiero od czasów powojennych.

Plac otaczają wille wpisane do rejestru zabytków - między innymi „Szwajcarka" z 1852 roku, jedna z najstarszych w Szczawnicy, w której dziś mieści się kawiarnia Helenka.

W centrum placu stoi fontanna z rzeźbą „Kobieta z dzbanem" - półnaga kobieta trzymająca dzban, z którego wypływa woda. Pierwsza wersja rzeźby powstała w 1957 roku, a jej autor, Stanisław Marcinów, inspirował się Georgette, młodą kelnerką pracującą wtedy w restauracji „Malinowa" na tym samym placu. Dziś stoi tu nowsza wersja, wykonana z brązu przez Michała Batkiewicza podczas przebudowy fontanny w 2012 roku.

Neogotycka kaplica parkowa w Szczawnicy otoczona lasem

Kaplica Zdrojowa

Na niewielkim wzgórzu przy placu, na skraju Parku Górnego, stoi Kaplica Zdrojowa pw. Najświętszej Marii Panny Królowej Niebios - jedna z najcenniejszych pamiątek historii Szczawnicy. Zbudował ją Józef Szalay w latach 1844-1847, gdy okazało się, że drewniany kościół parafialny, oddalony od uzdrowiska, nie mieści wszystkich kuracjuszy. Neogotycką kaplicę z białego kamienia konsekrowano 29 lipca 1847 roku.

W środku jest obraz Matki Bożej z Dzieciątkiem, którego autorstwo przypisuje się Józefowi Szalayowi, a na ścianach marmurowe tablice upamiętniające jego rodzinę. Pierwsze wyposażenie kaplicy pochodziło w darze od rodziny i przyjaciół Szalaya oraz od samych kuracjuszy.

Nowoczesna kamienna rzeźba w parku w Szczawnicy

Park Górny

Za kaplicą zaczyna się Park Górny - najstarszy park zdrojowy w Szczawnicy. Założył go w 1824 roku Jan Kutscher wokół niewielkiej rozlewni wód leczniczych, a rozbudował Józef Szalay - sprowadził rzadkie gatunki drzew i wytyczył alejki, klomby i skwery, po których mogli spacerować kuracjusze. Same nasadzenia trwały jeszcze długo po jego śmierci w 1876 roku - podobno w samym 1889 roku posadzono w parku 10 tysięcy drzew. W dwudziestoleciu międzywojennym hrabia Adam Stadnicki powiększył park o kolejne 11 hektarów, obsadzając je modrzewiami i zakładając kort tenisowy - od 2002 roku park oficjalnie nosi jego nazwisko.

Dziś Park Górny ma 10 hektarów. Zaczyna się tuż za kaplicą, na skraju Placu Dietla, i ciągnie się po wschodniej stronie ulicy Zdrojowej aż pod sam hotel Pieniny Grand. Park Górny przecinają ulice Jana Wiktora i Park Górna. Kręte alejki prowadzą między starodrzewem, klombami i skwerami, a wśród drzew kryją się stare wille, pensjonaty i sanatoria, część po gruntownej renowacji.

Wśród drzew ukryte są też współczesne rzeźby Marii Chudoby-Wiśniewskiej z lat 1960-1963, a w parku stoi popiersie samego Józefa Szalaya, upamiętniające twórcę uzdrowiska.

Opuszczona zabytkowa willa uzdrowiskowa w Szczawnicy

Zaniedbania w Parku Górnym

Nie wszystko jednak wygląda równie dobrze. Chodząc po parku, zauważyłem sporo zniszczonych obiektów. Część należy pewnie do prywatnych właścicieli, więc miasto nic z tym nie zrobi, ale same alejki, schody i niektóre obiekty są w gestii miasta - i jestem zaskoczony, jak wyglądają. Odnoszę wrażenie, że władze skupiają się głównie na Placu Dietla i deptaku nad Grajcarkiem, a Park Górny zostawiają samemu sobie. W żadnym innym uzdrowisku, jakie do tej pory odwiedziłem (w tym w Krynicy-Zdroju i Dusznikach-Zdroju), nie widziałem takich zaniedbań.

Zabytkowy budynek Inhalatorium w Szczawnicy ze schodami

Inhalatorium

Wśród drzew Parku Górnego stoi Inhalatorium - modernistyczny budynek, który w latach 1934-1936 postawiono na miejscu jednego z najstarszych domów zdrojowych, „Zamku". Zaprojektował go Stanisław Dziewolski, a hrabia Adam Stadnicki, który wcześniej objeżdżał europejskie uzdrowiska, wyposażył go w najnowocześniejszy sprzęt swoich czasów - berlińskie inhalatory firmy Inhabad i pierwsze w Polsce komory pneumatyczne do leczenia astmy i rozedmy płuc.

To okazały, dwupiętrowy budynek w stylu funkcjonalistycznym, z białą elewacją, otoczony parkowymi modrzewiami i magnoliami. Budynek znacjonalizowano w 1948 roku, a sprywatyzowano ponownie dopiero w 2005. Do dziś działa jako sanatorium i prowadzi zabiegi lecznicze.

Panorama Szczawnicy widziana z wysokości hotelu Pieniny Grand

Skybar w hotelu Pieniny Grand

Nad najwyższym punktem parku góruje 13-piętrowy hotel Pieniny Grand, widoczny właściwie z każdego miejsca w mieście. Stanął na miejscu dawnego sanatorium „Hutnik" i ma 119 pokoi oraz 2000 m² strefy SPA i basenów. Na dachu, na wysokości 600 m n.p.m., działa ogólnodostępny Skybar, gdzie można usiąść na drinka, piwo albo kawę - a przy okazji podziwiać widok na całe uzdrowisko i otaczający je pieniński grzbiet, jeden z lepszych punktów widokowych w Szczawnicy.

Przydrożna kapliczka z figurą Matki Boskiej z Dzieciątkiem w Szczawnicy

Kapliczka Najświętszej Marii Panny

Między drzewami, w cichym zakątku Parku Górnego, stoi skromna kamienna figura Najświętszej Marii Panny z Dzieciątkiem - ufundowali ją kuracjusze w 1891 roku, ma więc już ponad 130 lat. Ma dwustopniowy postument, półokrągły blaszany daszek ozdobiony gwiazdami i drewniany płotek dookoła. Mimo bliskości Dworku Gościnnego i hotelu Batory jest na tyle niewielka i skromna, że łatwo ją przeoczyć, jeśli nie wiecie, gdzie szukać.

Ozdobny mostek nad Grajcarkiem w Szczawnicy z kwietnikami

Deptak nad Grajcarkiem

Inna część Szczawnicy, o zupełnie innym rytmie niż kameralne parki zdrojowe, to deptak nad Grajcarkiem - potokiem, który oddziela Pieniny od Beskidu Sądeckiego. Deptak powstał w 2011 roku i do dziś jest najdłuższym deptakiem spacerowym w Polsce - ma prawie 1800 metrów. Zaczyna się przy dolnej stacji wyciągu na Palenicę i biegnie aż do miejsca, gdzie Grajcarek wpada do Dunajca. Sama nazwa potoku nie jest stara ani góralska - nadali mu ją kuracjusze pod koniec XIX wieku, bo wrzucali do niego drobne monety, tak zwane grajcary.

Deptak jest zamknięty dla samochodów, więc spokojnie można tu spacerować, jeździć na rowerze czy rolkach. Po drodze mija się ławki, donice z kwiatami i tarasy widokowe, a także cztery malownicze mostki: Most Zakochanych, Most Michała Słowika-Dzwona, Most Zbójników i Most Flisaków. Do tego dochodzą kawiarnie, lodziarnie i restauracje.

Leśna ścieżka ze schodkami i ławeczkami w Szczawnicy

Ścieżka Wernerów

Po drugiej stronie potoku, naprzeciwko deptaku, biegnie ścieżka pieszo-rowerowa im. Anny i Artura Wernerów. Jest na tyle szeroka, że bez problemu mijają się na niej piesi i rowerzyści, a po drodze stoją boiska sportowe, plac zabaw i siłownia plenerowa. Kończy się w tym samym miejscu co deptak, skąd prowadzi już dalej jako Droga Pienińska.

Nazwę zawdzięcza małżeństwu ściśle związanemu ze szczawnickim sportem i uzdrowiskiem. Artur Werner (1898-1958) był lekarzem uzdrowiskowym - kierował miejscowymi sanatoriami i przez lata stał na czele szczawnickiego oddziału Polskiego Czerwonego Krzyża, a podczas wojny, jako żołnierz AK pod pseudonimem „Strzelba", opiekował się rannymi partyzantami. W 1930 roku razem z Czesławem Winiarskim założył sekcję narciarską, z której wyrósł klub sportowy Pieniny, a w 1934 roku utworzył jego sekcję kajakową, której prezesem był aż do 1954 roku. Jego żona Anna prowadziła klubową kronikę i wspierała męża w opiece nad młodzieżą, a po jego śmierci w 1958 roku przez blisko trzydzieści lat, aż do własnej śmierci w 1986 roku, kontynuowała jego pracę na rzecz miasta. Na cześć obojga organizowany jest też Memoriał Anny i Artura Wernerów - międzynarodowe zawody kajakowe.

Szlak Podróżników i Odkrywców

Mniej więcej w jednej trzeciej długości ścieżki stoją piaskowcowe głazy z metalowymi tablicami - to Szlak Podróżników i Odkrywców, otwarty w 2012 roku. Każdy głaz upamiętnia jednego polskiego podróżnika i jego najważniejsze dokonania - wśród uhonorowanych są między innymi Arkady Fiedler, Bronisław Malinowski, Antoni Halik, Paweł Edmund Strzelecki, Olgierd Budrewicz i Kazimierz Nowak.

Dolna stacja wyciągu Palenica w Szczawnicy z placem zabaw Przystań dla dzieci

Dolna stacja kolejki i przystań Palenica

Przy ulicy Głównej, tam gdzie zaczyna się deptak nad Grajcarkiem, znajduje się przystań Palenica. Stoi tu zabytkowy wagonik dawnej kolejki linowej, przy którym można zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie, a dookoła kilka pawilonów, w których można się posilić, zaspokoić pragnienie oraz nabyć masę pamiątek wyprodukowanych kilka tysięcy kilometrów od Szczawnicy. Nie przepadam za tym miejscem, bo to chyba największe skupisko szmiry i tandety w Szczawnicy.

Tuż obok znajduje się dolna stacja wyciągu na Palenicę - stąd czteroosobowe krzesełka pokonują 786-metrową trasę i 263 metry różnicy poziomów w 3-5 minut. Trasa kolejki miejscami jest dość stroma, więc osoby z lękiem wysokości powinny wziąć to pod uwagę. Kolejka działa całorocznie, więc możecie z niej skorzystać niezależnie od pory roku, a bilet kupicie właśnie tutaj. Ceny zależą od sezonu i miejsca zakupu: w sezonie wysokim przejazd w jedną stronę kosztuje 29 zł online / 32 zł w kasie, a góra-dół 35 zł online / 39 zł w kasie; w sezonie niskim odpowiednio 25/29 zł w jedną stronę i 32/37 zł góra-dół. Zniżki dla dzieci, młodzieży, studentów i seniorów 65+.

Widok na pasmo górskie z charakterystyczną skalną granią z trasy na Palenicę w Szczawnicy

Palenica

Palenica góruje nad Szczawnicą od południa i wznosi się na 722 m n.p.m. - to ponad 200 metrów wyżej niż samo miasto, leżące na wysokości 430-550 m n.p.m. Kuracjusze wybierali się na nią już w XIX wieku, choć wtedy jej stoki wyglądały zupełnie inaczej - wypasano tu bydło, więc były pozbawione lasu i pokryte szerokimi połaciami pastwisk. Las wrócił dopiero po II wojnie światowej. Nazwa szczytu najprawdopodobniej pochodzi od czasownika „palić" i wiąże się z dawnymi obrzędami, w których ważną rolę odgrywał ogień.

Ze szczytu rozciąga się jeden z lepszych widoków w okolicy - widać stąd Pieniny, Tatry, Beskid Sądecki, Gorce i całą dolinę Grajcarka. Na szczyt można wjechać opisaną wyżej kolejką krzesełkową, albo wejść pieszo żółtym szlakiem. Na stokach działa też stacja narciarska z dwiema trasami, w tym czerwoną „Palenica 1", uznawaną za jedną z ciekawszych tras narciarskich w Polsce.

Na szczycie czeka sporo atrakcji nastawionych na masowego turystę: tor saneczkowy, plac zabaw dla dzieci, ścieżka edukacyjna z rzeźbami zwierząt żyjących w Pieninach i taras widokowy. Jest też schronisko „Groń", gdzie można zjeść tradycyjną kuchnię góralską - kwaśnicę czy oscypek z żurawiną. Zamówiłem tam pierogi ruskie za 24 zł - porcja spora, pierogi smaczne, dobrze nabite serowym farszem.

Duży metalowy krzyż na szczycie Bryjarki koło Szczawnicy

Szlak: Bryjarka - Bereśnik - Wodospad Zaskalnik

Szczawnicę już wam pokazałem od strony miasta, więc czas ruszyć w góry. Polecam wam pętlę Bryjarka - Bereśnik - Wodospad Zaskalnik. Szlak zaczyna się i kończy w centrum Szczawnicy, ma około 7,3 km i nie jest wymagający, więc dadzą sobie na nim radę nawet osoby starsze. Trasa startuje na Placu Dietla żółtym szlakiem na szczyt Bryjarki (679 m n.p.m.), skąd rozciągają się widoki na Pieniny, Tatry i Beskid Sądecki, a na szczycie stoi oświetlony po zmroku krzyż z 1902 roku.

Z Bryjarki żółty szlak prowadzi dalej do Bacówki pod Bereśnikiem - dawnej bacówki pasterskiej, dziś schroniska, w którym naprawdę warto coś zjeść, bo kuchnia bije na głowę niejedną restaurację w mieście. Stamtąd czarny szlak schodzi w stronę Sewerynówki - to krótki, ale dość stromy, około 2,2-kilometrowy odcinek przez las, który pokonuje się w niecałą godzinę. Z Sewerynówki, niewielkiej polany na skraju miasta, dalej schodzi się już asfaltem, mijając przy potoku Sopotnickim gospodę Czarda, działającą w tym miejscu od XIX wieku - poza piwem serwują tam własne miody, nalewki, smalec i sery.

Ostatni odcinek to Wodospad Zaskalnik - jedna z większych atrakcji przyrodniczych regionu, gdzie spieniona woda spada z kilkumetrowej wysokości pośród zieleni i głazów, tworząc jedno z tych miejsc, przy których chce się usiąść na dłużej. Od wodospadu niebieski szlak prowadzi wzdłuż potoku Sopotnickiego z powrotem do centrum Szczawnicy i pętla się zamyka. Ten szlak zasługuje na osobny, obszerny artykuł - szykuję go osobno.

Co zjeść w Szczawnicy

W Szczawnicy nie brakuje miejsc gdzie można zjeść coś dobrego - od góralskich karczm z dziczyzną i baraniną, przez rodzinne knajpy z kuchnią domową, po bar na wagę dla tych z ograniczonym budżetem. W czasie pobytu sprawdziłem osiem różnych miejsc, żeby dać wam pełniejszy obraz tego, na co możecie liczyć - z cenami, ocenami i tym, co warto zamówić, a czego lepiej unikać. Ceny dań wahają się od kilkunastu do sześćdziesięciu kilku złotych, więc niezależnie od budżetu znajdziecie tu coś dla siebie. W popularniejszych lokalach, zwłaszcza w porze obiadowej i kolacyjnej, trzeba się liczyć z kolejką - warto to wziąć pod uwagę, planując posiłek.

Danie mięsne z pieczywem i ogórkami w restauracji U Zosi w Szczawnicy

U Zosi

Restauracja U Zosi stoi przy deptaku nad Grajcarkiem, pod adresem Flisacka 35b - bliżej przystani flisackiej niż wyciągu na Palenicę. W karcie jest kuchnia polska i włoska. Na stół wjechał najpierw krem pomidorowy z chrupiącym makaronem za 19 zł, a po nim wątróbka jagnięca na białej pizzy za 41 zł - biała, czyli bez sosu pomidorowego, w efekcie coś w rodzaju chlebka z ciasta na pizzę. Wątróbka była delikatna, wszystko pachniało ziołami i smakowało wyśmienicie. Lokal jest spory, z miejscami na zewnątrz i na tarasie. W porze obiadowej i kolacyjnej trzeba chwilę poczekać na stolik. Polecam.

Bar z nalewkami Jakubówka w restauracji w Szczawnicy

Jakubówka

Jakubówka stoi przy ulicy Jana Wiktora 17, na wzgórzu niedaleko Zdrojowej - sami nazywają się światem golonki i placków ziemniaczanych. Zacząłem od barszczu czerwonego z uszkami za 15 zł, potem zamówiłem placki góralskie - placek z gulaszem, oscypkiem i zestawem trzech surówek za 40 zł. Było smaczne, ale na tym koniec - w Szczawnicy za podobne pieniądze dostaniesz coś znacznie lepszego. Wystrój też nie powala, to raczej stołówka z góralskimi akcentami. Nie odradzam, ale też nie polecam.

Drewniany budynek restauracji Pod Siekierami w Szczawnicy o zachodzie słońca

Pod Siekierkami

Restauracja Pod Siekierami mieści się przy ulicy Zdrojowej 12. To lokal rodzinny, działa od 1989 roku, czyli już ponad 35 lat, z kuchnią domową i regionalną - góralskie jodło, placek po hajducku, domowe pierogi. Stoliki są w środku, na zewnątrz i w osobnym pawilonie, ale mimo to w porze obiadowej ustawiają się kolejki, co samo w sobie mówi sporo o kuchni i renomie tego miejsca.

Zamówiłem góralskie jodło za 29 zł - danie firmowe lokalu, siekana wołowina w gęstym, aromatycznym sosie. Trzeba do niego dobrać dodatek osobno; wziąłem pieczone ziemniaczki za 12 zł, więc całość wyszła 41 zł. Mięso było miękkie, soczyste i chude, sosowi nic nie można zarzucić. Porcja nie jest duża, ale bardzo sycąca. Fajne miejsce, na pewno warte odwiedzenia.

Drewniany taras Karczmy u Połowacy w Szczawnicy

Karczma u Polowacy

Karczma u Polowacy stoi przy ulicy Nad Grajcarkiem 5, tuż przy samym deptaku - czynna codziennie od 12:00 do 22:00. To typowa góralska chata z grubo ciosanego drewna i kamienia, a profil kuchni to przede wszystkim dziczyzna i baranina - na karcie jest m.in. gulasz z sarny i baranina w sosie własnym jako specjalności lokalu.

Tu też są spore kolejki w porze obiadowej. Po kilkunastu minutach oczekiwania zamówiłem gulasz z baraniny z pieczonymi ziemniakami i zestawem surówek za 61 zł. Baranina była delikatna, miękka, wręcz aksamitna i dobrze doprawiona, surówki świeże i chrupiące. Polecam też dzban kompotu - owocowy, kwaskowaty, z lekką nutą słodyczy. To dobre miejsce dla tych, którzy chcą spróbować baraniny albo dziczyzny; jeśli nie przepadacie za takimi daniami, w karcie jest też mnóstwo innych opcji - pierogi na kilka sposobów (w tym koryto dla dwóch osób), placki ziemniaczane, wieprzowina, drób i pstrąg. Polecam - za kuchnię i za wystrój.

Przystań Flisak

Przystań Flisak, mimo nazwy, nie stoi przy przystani flisackiej ani nad Grajcarkiem - adres to ulica Główna 24, ta sama oś miasta, od której zaczyna się spacer po Szczawnicy. Nazwa nawiązuje do tradycji flisackiej, nie do lokalizacji. Kuchnia jest szersza niż w innych knajpach z tej listy - regionalna podhalańska, ale też burgery i pizza (jedenaście rodzajów), z dowozem po Szczawnicy.

Na przystawkę zamówiłem moskole za 26 zł - podhalańskie placki z gotowanych, a nie surowych startych, ziemniaków. Jadłem je pierwszy raz, więc znawcą nie jestem, ale wydaje mi się, że powinny mieć gęstszą konsystencję i być lepiej doprawione, bo wyszły dość mdłe. Do tego żebro Janosika - pieczone żeberka wieprzowe w marynacie, 330 g za 58 zł, teoretycznie danie firmowe lokalu. Żeberka były spore i miękkie, odchodziły od kości, ale miały być marynowane i pieczone, a odniosłem wrażenie, że to mięso było raczej gotowane - zero przypieczenia, żadnej wyraźnej marynaty. Byłem mocno rozczarowany. Za to regionalne piwo było rewelacyjne - zimne, z kremową pianą i wyczuwalną goryczką. Sporo gości przy sąsiednich stolikach zamawiało zestaw dnia i wyglądało na zadowolonych, więc nie wiem, czy trafiłem akurat na słabsze dania, czy byłem zbyt wybredny. Może dam temu miejscu jeszcze jedną szansę.

Jadłodajnia Halka

Kilkadziesiąt metrów dalej tą samą ulicą Główną, pod numerem 2, jest Jadłodajnia Halka - bar na wagę, dla kogoś z ograniczonym budżetem. Sam nakładasz na talerz, ile i co chcesz; za 100 gramów zapłacisz 5,99 zł, a po godzinie 18 już tylko 5,49 zł. Serwują też zupy w cenie 10-14 zł za porcję oraz dania na zamówienie, na przykład placek po hajducku za 35 zł i pstrąg za 39 zł. Między 8 a 10 można tu zjeść śniadanie. Wnętrze to obszerna stołówka z góralskimi akcentami, jest też taras.

Byłem miło zaskoczony - wybór dań jest duży, zróżnicowany i naprawdę smaczny, to dotyczy też śniadań. Jeśli macie ograniczony budżet, to idealne rozwiązanie, a żeby zaoszczędzić jeszcze więcej, najlepiej przyjść po 18.

Przytulny pokój dwuosobowy w Willi Parkowej w Szczawnicy

Nocleg w Szczawnicy

Podczas tego pobytu spałem w Willi Parkowej przy ulicy Park Dolny 13, gdzie wynajęliśmy apartament z sypialnią i salonem połączonym z dobrze wyposażoną kuchnią. Willa jest świetnie położona - w samym centrum miasta, a jednocześnie na tyle odsunięta od ulicy Głównej, że nie słychać miejskiego zgiełku. Dodatkowym plusem jest tylne wyjście prosto do Parku Zdrojowego. Wnętrze jest czyste, z wygodnymi łóżkami i niewielkim balkonem. Wynajęcie tego mieszkania na dziesięć dni naszego pobytu, dla czterech osób, kosztowało nas 4500 zł. Oczywiście można znaleźć noclegi tańsze i droższe, ale uważam, że Willa Parkowa ma dobry stosunek ceny do jakości i lokalizacji. Polecam.

Panorama Szczawnicy widziana z górskiego szlaku

Podsumowanie

Odwiedzenie Szczawnicy po ośmiu latach nieobecności było dobrym pomysłem. W dalszym ciągu uważam, że to uzdrowisko ma swój niepowtarzalny klimat i urok - mimo kilku odkrytych tym razem niedoskonałości, które jednak nie sprawiły, że obraz Szczawnicy się zamglił. Niesamowity klimat tego miejsca, przepiękne widoki na szlakach otaczających Szczawnicę, urocze parki, deptak i fajne knajpki to na tyle silne impulsy, że w dalszym ciągu plasuję Szczawnicę i okolice na piedestale moich ulubionych miejsc w Polsce. Jeśli lubicie spacerować, chodzić po górach, jeździć na rowerze albo spędzać czas bardziej leniwie, Szczawnica będzie dla was miejscem idealnym.

FAQ - najczęstsze pytania

Ile dni potrzeba na zwiedzanie Szczawnicy?

Sam spacer po mieście, opisany w tym przewodniku, spokojnie zajmuje jeden dzień. Na pętlę Bryjarka - Bereśnik - Wodospad Zaskalnik warto zarezerwować drugi dzień, choć przy dobrej kondycji da się połączyć oba w jednym, dłuższym dniu. Jeśli chcecie też zajrzeć w okolice Pienin - Trzy Korony, Czorsztyn, spływ Dunajcem - doliczcie kolejne dni.

Czy warto jechać do Szczawnicy z dziećmi?

Tak. W Parku Dolnym jest plac zabaw z karuzelą i minigolfem, a na szczycie Palenicy tor saneczkowy, plac zabaw i ścieżka edukacyjna z rzeźbami zwierząt żyjących w Pieninach. Kolejka krzesełkowa na Palenicę oferuje też zniżki dla dzieci.

Co robić w Szczawnicy, gdy pada deszcz?

Przy Placu Dietla działa Muzeum Uzdrowiska Szczawnica, a w hotelu Pieniny Grand jest ogólnodostępna strefa SPA i basenów na 2000 m².

Czy da się zwiedzić Szczawnicę bez samochodu?

Tak, i to bez większego wysiłku. Do samej Szczawnicy dojedziecie autokarem - z Krakowa kursuje nawet kilkanaście busów dziennie. Na miejscu cała trasa opisana w tym przewodniku - parki, deptak, kolejka krzesełkowa na Palenicę i szlak górski - jest dostępna pieszo, bez potrzeby posiadania auta.

Czy do Szczawnicy warto przyjechać zimą?

Tak. Kolejka na Palenicę działa całorocznie, a na jej stokach funkcjonuje stacja narciarska z dwiema trasami, w tym czerwoną "Palenica 1" - więc zimą Szczawnica jest równie atrakcyjna dla narciarzy, co latem dla piechurów.

Zobacz też

Byliście w Szczawnicy? Dajcie znać w komentarzu, co zachwyciło was najbardziej - a może zauważyliście też te same zaniedbania w Parku Górnym, o których piszę wyżej?

Szczawnica w obiektywie

Joomla Gallery makes it better. Balbooa.com

Obejrzyj moją relację ze Szczawnicy

Zasubskrybuj kanał i kliknij dzwoneczek, aby być na bieżąco z nowymi filmami!

“Brak komentarzy”

“Zostaw swój komentarz”

“W odpowiedzi na” Some User